Obejrzałem ostatnio stary amerykański film pt. „Wszystko albo nic”. Jest to historia Jaime Escalante, pedagoga z powołania, który w 1982 roku porzucił dobrze płatną posadę w biznesie elektronicznym i został nauczycielem matematyki w Garfield High School, w zaniedbanej i niebezpiecznej dzielnicy Los Angeles. Zaczął uczyć w klasie z przewagą młodzieży latynoskiej, gdzie uczniowie byli narkomanami, złodziejami należącymi do ulicznych gangów. Nauczyciele byli powszechnie lekceważeni, ośmieszani i wykpiwani. Rewanżowali się tym samym, traktując klasę jak bandę rozwydrzonych głupków o ograniczonym ilorazie inteligencji nie rokujących żadnych nadziei.
Zdobyć zaufanie, obudzić ambicje
Escalante zastosował szereg nowatorskich metod dotarcia do uczniów, tak by zdobyć ich zaufanie, obudzić w nich ambicje, wzmocnić poczucie wartości i zmienić przekonania na temat samych siebie. Zrobił przy tym coś, co otoczeniu wydawało się nieprawdopodobne – nauczył ich matematyki wyższej i rachunku różniczkowego do tego stopnia, że cała klasa zdała test ogólnokrajowy i uzyskała dostęp, bez egzaminu, na renomowane uczelnie wyższe. Nigdy w historii tej szkoły nikt nawet nie przystąpił do takiego egzaminu! Potem stało się to powszechną normą i zwyczajem.
Pouczający film. Dający powód do myślenia, ale też nasuwających się refleksji: Dlaczego tak wielu ludzi odczuwa kompleks niższości, dotyczący własnego życia, wyglądu, możliwości, umiejętności, uzdolnień, atrakcyjności. Co jest tego przyczyną?
Nosimy w sobie swój mentalny obraz
Maxwell Maltz , Amerykański chirurg plastyczny i psycholog uważa, że niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy też nie – każdy z nas nosi w sobie mentalny obraz samego siebie. Może on być zamglony i niewyraźny dla naszej świadomości, a czasami nawet zupełnie nieuświadomiony ale na pewno tam jest. Jest to nasza własna koncepcja na temat tego, jaką osobą jesteśmy. Powstał on z naszych przekonań o sobie samym; naszych doświadczeń, porażek i sukcesów; upokorzeń i tryumfów. Budowaliśmy go i budujemy na podstawie reakcji innych ludzi na nas i do nas. Opinia autorytetu (lub pozornego autorytetu); krytyka, ocena; dominujące zdarzenia, w których uczestniczymy stają się cząstką obrazu samego siebie.
Na tej podstawie; w oparciu o różne porównania z otaczającą rzeczywistością tworzymy nasze „ja”. A kiedy jakieś przekonanie na nasz temat staje się częścią tego obrazu, staje się też prawdą – przynajmniej dla nas. Nie kwestionujemy jej słuszności, lecz postępujemy tak, jakby faktycznie była to prawda.
Sam decydujesz o swoich możliwościach
„Obraz samego siebie decyduje o tym co możesz a czego nie możesz osiągnąć, co jest dla ciebie trudne a co łatwe; a nawet to jak inni cię postrzegają i czyni to tak samo mechanicznie i precyzyjnie jak termostat kontrolujący temperaturę w twoim domu”.
Mówiąc jeszcze bardziej dobitnie, wszystkie nasze działania ,uczucia, zachowania, a nawet zdolności są zawsze spójne z obrazem samego siebie, jaki w sobie nosimy. Warto podkreślić słowo „zawsze”. Zachowujemy się jako osoba, którą według siebie jesteśmy. Co ważne nie potrafimy zachować się inaczej. Wbrew temu co propagują niektórzy motywatorzy: siła woli i postanowienia nie mają tu żadnego znaczenia i nie są rozwiązaniem. Rozwiązaniem może być zmiana obrazu samego siebie, a jeszcze lepiej zarządzanie tym obrazem.
Nie da się , na dłuższą metę wygrać ze swoim wizerunkiem lub uciec od niego. Stąd efekt „jo-jo”, czy rozciągniętej gumki. Wracamy do dawnych wzorów i przyzwyczajeń, do dawnego stanu tak jak gumka rozciągnięta w palcach – gdy zwolnisz nacisk wróci do poprzedniego stanu.
Problem tkwi w samoocenie
Osoba, która uważa się za otyłą, ma w swoim wizerunku obraz „łasucha” objadającego się pączkami i trudno jej odmówić sobie kolejnego kawałka tortu, hamburgera, czy znaleźć czas na „bezsensowną” gimnastykę. Nie zdoła na trwale schudnąć i utrzymać wagę, choć świadomie robi wszystko w tym kierunku. Czy zwróciliście uwagę, że osoby z nadwagą całe życie się odchudzają i jedzą produkty ”light”? Osoba, która sądzi, że jest nieudacznikiem – zawsze znajdzie pecha w życiu i sposób, aby jej się nie powiodło – pomimo dobrych intencji i silnej woli, nawet wtedy gdy okazje spadają jej z nieba.
Ktoś, kto ma przekonanie, że jest chorowity, słabego zdrowia – zawsze znajdzie kolejną chorobę, na którą warto zachorować. Osoba, która uważa się za ofiarę niesprawiedliwości, kogoś komu pisane jest cierpienie, bez trudu znajdzie potwierdzenie tego przekonania. Uczeń który myśli o sobie, że jest matołem z matematyki na pewno znajdzie potwierdzenie swojej opinii na sprawdzianie lub świadectwie. Znajduje w ten sposób potwierdzenie swojego przekonania i wizerunku. Ma konkretny dowód. Ze względu na ten obiektywny dowód bardzo rzadko przychodzi nam do głowy, że problem tkwi w obrazie samego siebie czyli w naszej samoocenie.
Zacznij nowe, zdumiewające życie
Powiedz uczniowi, że może nauczyć się algebry i rachunku różniczkowego a spojrzy znacząco na ciebie i popuka się w głowę – przecież próbował a efekty widać po ocenach. Powiedz osobie ubogiej, że to jej wybór i sposób na życie, a wyzwie cię od plugawych bogaczy i poda pasmo nieuczciwości, które spotkały ja w życiu. Powiedz osobie nieśmiałej, skrytej, nieszczęśliwej, chorej, zalęknionej, że ten jej sposób życia „na biedusia” można zmienić na inny, a zobaczysz w jej oczach przerażenie.
Oczywiście nie wystarczy „powiedzieć”. Takie stwierdzenie , w pierwszej chwili wydaje się wręcz obraźliwe. Trzeba rozpocząć pracę, aby ten wizerunek zmienić. Bo pierwsza dobra wiadomość dotycząca obrazu samego siebie brzmi: ten obraz możesz zmienić. A druga jest taka, że nigdy nie jesteśmy za młodzi ani za starzy, by zmienić wizerunek własny i rozpocząć nowe, zdumiewająco inne życie.