Najszlachetniejszy z metali i niezniszczalny, odporny na ogień, rdzę, wodę, powietrze, niezwykle plastyczny i kowalny – a przy tym w naturze występujący nader rzadko. Czyż można dziwić się, że obdarzone tyloma przymiotami złoto było uosobieniem tego co piękne, cenne, dodające swemu posiadaczowi prestiżu?
Gwiazda dnia
Łączono je ze Słońcem – ze względu na barwę światła „gwiazdy dnia” i znakiem Lwa, którym władało Słońce. A miesiąc sierpień – czas górowania tego znaku był najbardziej odpowiednim, by wytwarzać jubilerskie dzieła i nabywać je – szczególnie medaliony, bransolety i pierścienie ozdobione wizerunkiem słonecznej tarczy. Były talizmanem ludzi urodzonych w znaku Lwa, a wszystkim posiadaczom podobna ozdoba miała zapewniać zdrowie, zamożność i pewność siebie.
Złoto kojarzono z wieloma pozytywnymi przymiotami tak w sferze ducha, jak i spraw ziemskich. Było symbolem doskonałości umysłu i charakteru, oświecenia duchowego, mądrości, majestatu, potęgi, obfitości. A także żywiołu ognia, ukrytych skarbów i wschodzącego świtu nowego, pomyślnego dnia.
Symbol chciwości
Ale, że nawet najdoskonalszą substancję można ocenić też z innej strony, złoto budzące pragnienie posiadania go w jak największej ilości i za wszelką cenę – uchodziło za symbol chciwości, pychy doczesności, pokusy, zdrady. W przypowieściach tak religijnych jak i filozoficznych, w mitach i legendach zachowały się rozliczne wzmianki o ludziach którzy potrafili się oprzeć lub nie chęci posiadania złota. Król Midas prosił boga Dionizosa by dał mu moc zmieniania wszystkiego czego się dotknie w szczere złoto. Wkrótce chciwy władca przekonał się, że czeka go śmierć z głodu. Błagał więc pana winnic, by zdjął z niego ten, jak się okazało, fatalny przymiot. Dionizos kazał mu wykąpać się w górskiej rzeczce zwanej Paktol. Midas z powrotem stał się zwykłym śmiertelnikiem, a na dnie Paktolu znajdować zaczęto złote drobinki.
Skarb i klątwa
Zawładnięcie złotym skarbem mogło ściągnąć na głowę grabieżcy klątwę. Konsul rzymski Quintus Servilius Cepo złupił świątynię Apollina w Tolozie (dziś Tuluza) w 106 r. p.n.e. Długo nie cieszył się zdobyczą… Część utracił podczas drogi do Italii napadnięty prze rabusiów. Reszta przepadła – już w Rzymie. Za czasów kolejnego cesarza odebrano mu stanowisko, a w drugim pokoleniu jego ród wymarł.
Przez kilka wieków alchemicy wytrwale starali się za pomocą zaklęć i tajemniczych eliksirów zamieniać ołów i inne metale pospolite – w złoto. Oszukiwali samych siebie i żądnych bogactw władców niecierpliwie czekających na efekt tych prac. Przy okazji dokonano cennych z punktu widzenia nauki chemicznych doświadczeń, wynaleziono metodę wytwarzania porcelany zwanej zresztą „białym złotem”, ale prawdziwego złota nie uzyskano.
Gorączka złota
Cenny kruszec można było tylko odebrać naturze – gorączka złota ogarniała w XIX i na początku XX stulecia Amerykę Północną, Australię, wzbogacając co prawda nielicznych, ale będąc powodem pełnych przygód i niebezpieczeństw wędrówek wielu.
Opiłki złota czy ozdoby wykonane z kruszcu przez stulecia były stosowane w medycynie jako składnik leczniczych eliksirów, maści, nawet – w późniejszych czasach zastrzyków. Leczyły podobno anemię, artretyzm, źle gojące się rany, rozmaite schorzenia małych dzieci – w tym przypadku należało zaparzyć lecznicze zioła czy przygotować kąpiel z wody, w której przez chwilę gotowała się ślubna obrączka matki.
Leczenie dotykiem
Dziś też, chociaż leczenie dotykiem złota przeszło do annałów domowych metod leczniczych, najcenniejszy z kruszców wciąż ma wielorakie zastosowanie. Współczesne metody obróbki metali stworzyły złoto białe i różowe, które w połączeniu z tradycyjną barwą najcenniejszego z kruszców, dają piękny efekt. Białe złoto jest też symbolem stałości i wierności uczuć, a różowe – niegasnącej miłości. Stąd jubilerzy proponują, by na bardziej odległe w czasie rocznice ślubu – dziesiątą, piętnastą czy dwudziestą dodawać do złotych obrączek ornament z białego i różowego złota, by podkreślić, że parę łączą te piękne więzi.