Od niepamiętnych czasów jajka były uważane za zdrowe, pożywne, pełne wartości odżywczych. W latach 70. wypowiedziano im wojnę. A to za sprawą cholesterolu, który w sporym stężeniu występuje w żółtku. Dziś jajko wraca do łask, bo jego wartość odżywcza jest absolutnie bezkonkurencyjna.
Jajkom przywrócono honor. Naukowe badania wykazały, że w niecałkowicie ściętym żółtku lecytyna i wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 pomagają „wymiatać” zły cholesterol i obniżają poziomu trójglicerydów we krwi.
WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) dopuszcza jedzenie 10 jajek tygodniowo, łącznie z tymi użytymi do przygotowania posiłków np. kotletów, ciast, makaronu.
Według polskich dietetyków i kardiologów osoby zdrowe mogą jeść 1 jajko dziennie. Ale ten, kto ma podniesiony poziom cholesterolu – maksymalnie 2-3 jaja tygodniowo (właściwie żółtka, bo białka można jeść bez ograniczeń). Zasada jest taka, że im więcej spożywamy przede wszystkim warzyw, owoców, a mniej potraw obfitujących w proste węglowodany i tłuszcze zwierzęce, tym częściej możemy pozwolić sobie na jajko.
Lecytyna składnik żółtka to „pogromca tłuszczu”. Udowodniono, że rozbija spożywane tłuszcze oraz cholesterol na małe cząstki, zapobiega przyczepianiu się ich do ścianek naczyń, tym samym redukując odkładanie się blaszki miażdżycowej. Około 50 proc. lecytyny stanowią wielonienasycone kwasy tłuszczowe, głównie kwas linolowy, który jest prekursorem tzw. prostaglandyn, hormonopodobnych substancji regulujących ciśnienie krwi oraz działających przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. Lecytyna hamuje niepożądane procesy utleniania i poprawia funkcjonowanie układu nerwowego. Dzięki niej lepiej się uczymy i panujemy nad stresem.