Euforia nie tylko z talerza

Ma wpływ do dobowy rytm organizmu. U osób z obniżonym poziomem tego hormonu można obserwować podwyższoną agresywność oraz skłonność do zachowań obsesyjnych. Może powodować też lęki i stany depresyjne. W nocy przekształca się w melatoninę, niezbędną do zaśnięcia. Właśnie dlatego serotonina, bo o niej mowa, nazywana jest hormonem szczęścia lub dobrego samopoczucia. Wydzielana jest przez podwzgórze.

Jej ilość w organizmie wpływa na stan emocjonalny, potrzeby seksualne i apetyt. Im więcej serotoniny, tym wyższe libido. Poziom serotoniny u osób zakochanych jest wysoki, ale ulega dużym wahaniom. Dlatego osoba zakochana ze stanów euforycznych może łatwo popadać w rozpacz. Trudno się jej skoncentrować, mało je i może mieć problemy ze snem.

Niedobór serotoniny wynika z braków w diecie, np. zbyt małej ilości orzechów i produktów pełnoziarnistych. Znajduje się także w niektórych potrawach, np. ryżu lub kaszy. Większą ilość serotoniny zapewnia też uregulowany tryb życia i ruch.

Serotonina odpowiada za funkcjonowanie układu nerwowego i pokarmowego. Wpływa też na cykl miesiączkowy i ciśnienie krwi.

Jej brak w organizmie objawia się m.in. zmniejszeniem apetytu, apatią i problemami z koncentracją, negatywnie wpływa też na nastrój, a także funkcjonowanie układu pokarmowego.

Naturalnie, jest kilka sposobów na zachęcenie organizmu do produkcji hormonu szczęścia. Dieta bogata w produkty z witaminami z grupy B, uczestniczące w syntezie serotoniny zwiększy jej poziom. Warto jeść: brązowy ryż, brokuły, kiełki, orzechy, kasze, pieczywo razowe, a także pestki np. dyni.

Ważny jest stały czas na odpoczynek a tym samym uregulowanie dobowego rytmu funkcjonowania. Nie bez znaczenia jest codzienna aktywność fizyczna. Wystarczy niecała godzina wysiłku dziennie, by znacznie poprawić samopoczucie.

Nie sposób przecenić faktu, że wytwarzanie serotoniny stymuluje także kontakt cielesny z drugim człowiekiem. Pocałunki i współżycie mogą podnieść poziom serotoniny nawet o 200 proc. A zatem… do dzieła