„Moc decyzji należy do mnie. Dziś przyjmę siebie jako to, czym Wola mego Ojca mnie stworzyła, abym był.”(Kurs Cudów)
Sierpień to miesiąc żniw, zbierania plonów, satysfakcji z wykonanej pracy, wdzięczności za owoce tej pracy i otrzymane dary. Będąc częścią Stworzenia, jesteśmy połączeni z Naturą i jej cyklami. Dlatego patrząc na zboża, które dojrzały; owoce gotowe, by spaść z drzew, które je wydały; ptaki, które dorosły już na tyle, że opuściły rodzinne gniazda i nauczyły się latać, również i my chcemy wnosić swój wkład w większą Całość i służyć Życiu.
Wdzięczności moc
Nic nas ludzi bardziej nie spełnia niż poczucie bycia potrzebnym dla innych, zdrowa wymiana w dawaniu i przyjmowaniu, dzielenie się otrzymanym dobrem i talentami, przynależność do wspólnoty i działanie dla większego wspólnego Dobra.
Zebranie plonów wnosi w nasze życie poczucie sensu i spełnienia, często również spotyka się z uznaniem otoczenia wyrażonym dla nas jako jednostki, ale zawsze jest rezultatem zespołowej pracy. Nawet jeśli to nam przypadła rola lidera czy głównego wykonawcy, to sukces nie byłby możliwy bez udziału i współpracy innych. Nie zapominajmy zatem wyrazić podziękowań i wdzięczności dla tych, którzy dołożyli starań i przyczynili się do odniesionego sukcesu.
Wdzięczność zawsze działa jak jak magiczne zaklęcie „sezamie otwórz się”. Gdy dziękujemy za dobro już obecne w naszym życiu, w zgodzie z zasadą rezonansu zapraszamy, przyciągamy do naszego życia jeszcze więcej dobra. Okazanie wdzięczności i docenienia innym ludziom ma wręcz uzdrawiające działanie dla przyjmującego i obdarowującego. Zawsze wznosi nas na wyższy poziom działania i świadomości. Wraca też do nas, co powoduje, że i my rośniemy i dzięki temu nasze kolejne przedsięwzięcie ma w sobie więcej światła i mocy, wnosząc więcej pożytku dla wspólnego Dobra.
Świętuj, czcij życie
Dopełnienie cyklu warto uczcić. Wiedzieli o tym nasi przodkowie, świętując dożynki czy winobranie. Wspólnie przeżywana radość jest więcej niż afirmacją życia. Będąc podziękowaniem za dary Nieba otwiera nas na więcej błogosławieństw. Tak możemy rozumieć biblijne „tym, którzy mają, zostanie dodane”. Ponieważ całe Istnienie połączone jest ze sobą na poziomie wibracyjnych pól energii, zapraszamy do naszego życia to, czym emanujemy, według zasady: podobne przyciąga podobne.
Posłuchajmy mistyka:
„Co jest w życiu dobre? Umiłowanie pracy, którą lubisz wykonywać dla niej samej, umiłowanie śmiechu i bliskości z ludźmi, do których się nie przywiązujesz, nie uzależniasz emocjonalnie, choć ich towarzystwo przynosi ci radość.”
(Anthony de Mello „Przebudzenie”)
Stąd już tylko krok do odkrycia, co jest naszym życiowym powołaniem, zadaniem naszej duszy.
Zadanie życia
Rozpoznanie i przyjęcie zadania życia u większości z nas następuje zazwyczaj w drugiej połowie życia jako rezultat zdobytego wcześniej doświadczenia, wykonania pomniejszych zadań i dojrzałości, która stała się naszym udziałem. Patrząc wstecz na wszystko, co robiliśmy, czego się uczyliśmy i doświadczaliśmy z wdzięcznością odkrywamy, że to wszystko było przygotowaniem do tego, czym zajmujemy się dziś. Nagle widzimy powiązanie różnych wcześniej wydawało się odrębnych wątków naszych działań i doświadczeń życiowych. Ta precyzja Wszechświata pogłębia dobrze rozumianą pokorę wobec życia. Zamiast być podwładnym naszego ego, stajemy się partnerem Nieba. Już nie chcemy spełniać zachcianek ego, które wcześniej czy później prowadzą do rozczarowań, chociażby z powodu ich nietrwałości. Mamy już dość pokory i odwagi, by zapytać Boga/Wyższą Świadomość, jak najlepiej możemy służyć danemu miejscu, ludziom i chwili.
Przyjęcie powołania to powierzenie swojej woli Bogu. To działanie w imieniu i dla Wyższej Woli. To pozwolenie na bycie prowadzonym. Nie bójmy się usłyszeć głos przemawiający w naszej duszy. Nasze zadania zostały przydzielone nam w Niebie, nie w piekle.
Nie lękaj się Boga
Podążanie ścieżkami Wyższej Świadomości nie pcha nas w ramiona nieszczęścia, jak próbuje nam wmawiać ego. To droga spełnienia, jedności i radości – przymiotów Królestwa Bożego. To niepojęte, żeby lękać się Boga, który jest Miłością. Nie mylmy tylko zamiarów ego z Bożym Planem. Gdy spełniamy nasze powołanie – jesteśmy, czujemy się spełnieni. Pięknie mówi o tym „Kurs Cudów”:
„Czymkolwiek może być wyznaczona ci rola, została wybrana przez Głos przemawiający w Imieniu Boga, którego funkcją jest również mówienie w twoim imieniu. Widząc twoje silne strony dokładnie takimi, jakimi są i będąc również świadomym tego, gdzie można je najlepiej zastosować, do czego, wobec kogo i kiedy, On wybiera i przyjmuje twą rolę za ciebie. Nie działa bez twej zgody. Nie daje się jednak oszukać co do tego, czym jesteś i słucha w tobie jedynie Swojego Głosu.”
Nasza życiowa misja wyraża się nie tylko w konkretnym działaniu, realizacji projektów, ale i w uzdrawianiu nie służących naszemu rozwojowi wzorców, uwalnianiu i odpuszczaniu tego, co było bolesne w naszym życiu i przodków. Uzdrawiając siebie, zawsze uzdrawiamy kawałek świata, bo wszystko jest połączone. Wzrasta wtedy świadomość nasza i ludzkości. To nasz wkład w większą Całość. A Niebo udziela nam jeszcze więcej łask, byśmy mogli się nimi dzielić.
To dzięki przyjęciu prowadzania przez Wyższą Świadomość rozpoznajemy, co mamy uczynić dla siebie samych, bliskich i większego planu, którego nie widzimy, nie pojmujemy w całej jego rozciągłości. Pytajmy zatem co dzień Boga:
„Co chcesz, abym uczynił?
Dokąd chcesz, abym się udał?
Co chcesz, abym rzekł i do kogo?”
Czas dojrzał do dzieła.