Co dwa serca, to nie jedno, czyli trudna sztuka bycia partnerem

Czy uwierzylibyście, że mężczyzna, który sporządza następującą listę cech upragnionej partnerki rzeczywiście będzie jej szukał i taki ideał znajdzie? W pewnym momencie swojego życia, mając na koncie dwa nieudane małżeństwa, Bob Mindel usiadł nad kartką i napisał:

Chciałbym być z kobietą, która jest: szczęśliwa, pociągająca fizycznie; najlepiej blondynka, bliska Bogu, bystra, inteligentna, mądra, namiętna, żywa, zdrowa, silna, ciepła, przyjacielska, samowystarczalna (nie potrzebuje partnera!); obdarzona rozwiniętą intuicją i telepatią, lubi sport, lubi podróże, jest miłośniczką sztuki, lojalna, spokojna, w dobrych relacjach z rodzicami, ma poczucie humoru.

A po sporządzeniu listy tych nieprawdopodobnych wręcz wymagań zaczął dla zabawy codziennie zapisywać dwie myśli, każdą dwudziestokrotnie:

Stwarzam teraz mój idealny związek miłości oraz Cudowna niespodzianka czeka mnie tuż za rogiem.

I wszystko to – ku jego ogromnemu zaskoczeniu – poskutkowało! Już po dwóch tygodniach spotkał Maille, kobietę po przejściach, z dwójką dzieci. Tak się bowiem złożyło ,że w jej mieszkaniu zorganizowano seminarium rebirthingu, które prowadził. I tu nagle owładnęła nimi miłość od pierwszego wejrzenia, czyli – jak to określił – przytłaczające pragnienie bycia razem, Otóż w pewnej chwili, w czasie przerwy w zajęciach, Maille zapytała go, nieoczekiwanie zresztą dla siebie samej:

– Chcesz zostać na noc?

Natychmiast odpowiedział :

-Tak.

Ale potem dość szybko i szczerze wyznali sobie, że ona zazwyczaj nie prosi mężczyzn, by zostali na noc, a on zazwyczaj się nie zgadza. Oboje nie kryli przed sobą, że nie potrafią znaleźć ani jednego powodu dla którego warto żyć w związku. Nic o sobie nie wiedzieli, a Boba głos doświadczenia ostrzegał:

Relacje damsko-męskie nie sprawdzają się, są beznadziejne, wszystko, co dobre, nigdy nie jest trwałe, po co to w ogóle? Dlaczego związek? (…)- Po co zamykać miłość w ciasnym pojemniku?

Maille myślała podobnie, a mimo to oboje nie potrafili wyzwolić się z przemożnego pragnienia bycia razem. Podjęli zatem próbę zbudowania związku, a próba ta przez czas dłuższy odbywała się „bezseksowo” . Wiedzieli bowiem z wcześniejszych doświadczeń, że fascynacja wyłącznie cielesna bardzo rzadko daje szanse na stworzenie trwałej więzi (dopiero znacznie później przekonali się, że i pod tym względem są wybrańcami bogów). Postanowili budować swój związek krok po kroku. I właśnie owe kroki, które przetestowali na sobie, stały się fundamentem mądrego, wartego przestudiowania poradnika partnerskiego Boba Mandela. Podręcznik to nie tylko dla dojrzałych par, jak go rekomenduje autor. Młodym parom też szczerze radzę, aby go wnikliwie przestudiowały ten niezwykły podręcznik, przyswoiły sobie reguły gry sprawdzone w praktyce przez Boba i Maille, jeśli chcą żyć razem długo i szczęśliwie.

Z mindelowskiego podręcznika – opowieści zapożyczyłam pierwszy człon tytułu tego felietonu. Z wdzięczności informuję, że „Co dwa serca to niejedno” wydała łódzka oficyna Ravi w 2003 roku, ale są dodruki i można go nabyć w księgarniach.

Jeśli jesteście samotni i chcielibyście zaprosić do swojego życia idealnego partnera, jeśli Wasz aktualny związek przeżywa kryzys, sięgnijcie po tę książkę, która przedstawia wprawdzie zdarzenia sprzed ponad trzydziestu lat, ale nie utraciła nic ze swojej aktualności.. Uświadamia przede wszystkim, że partnerstwo jest sztuką znacznie trudniejszą niż nam się wydaje i nawet osoby najgłębiej w sobie zakochane powinny budować je cierpliwie, krok po kroku, bo tylko tak tworzony związek ma szanse stać się trwałym i w pełni udanym.

A oto podstawowe kroki, które wyłuskam i dla Was (a przy okazji i dla siebie, sama bowiem także próbuję otworzyć się na drugie serce), z tekstu tej ponadczasowej książki:

1. Sprecyzuj swoje pragnienia i przestań myśleć o tym, czego chcesz uniknąć. Myśl wyłącznie o tym, czego pragniesz i oczekujesz.

2. Swoje obawy sprecyzuj dopiero wtedy, gdy pojawi się kandydat (kandydatka), na partnera. Przedstawić je powinniście oboje, przyjmując niepodważalną zasadę mówienia prawdy. Zawsze i w każdej sytuacji!

3. Odłóż do lamusa swój kult wolności. Jeśli uczynisz z niej drogowskaz życia nigdy nie zbudujesz trwałego związku i szczęśliwego domu. Ma rację Piotr Pałagin twierdząc, ze „jedyną naszą wolnością na Ziemi, w tym mocno uwarunkowanym świecie, jest wybór partnera do miłości”. Dokonaj tego wyboru i żyj radośnie.

4. Zerwij z widmami czasu przeszłego – z dawnymi fascynacjami, lękami ii pretensjami. Odzyskaj kawałki siebie, które pozostawiłeś u rodziców, młodzieńczych miłości, wcześniejszych partnerów.

5. W czasie kłótni (bez nich nie ma trwałego związku), staraj się zwyciężać miłością, nie argumentami. Pomoże Ci w tym wymyślony przez Mindelów „dzień na tak”. Po prostu wprowadzili na stałe w swoje życie takie dni, kiedy druga strona musi przez całą dobę przystawać na to, czego pragnie partner. Niesnaski przerywa też afirmacja:
„Bob i Maille cieszą się wciąż wzrastającą miłością, zdrowiem, szczęściem, bogactwem, mądrością, harmonią, luksusowym mieszkaniem, łatwymi i przyjemnymi podróżami oraz rozkoszą seksu.”

Przyjęli zasadę, że gdy w czasie kłótni jedno z nich zacznie głośno wypowiadać te słowa drugie musi się przyłączyć i recytować je także.

Na końcu książki znajdziecie jeszcze wiele innych, godnych zapamiętania kroków ułatwiających życie w związku, a także skuteczne metody ich realizacji. Te które podaję wybrałam tekstu, a nie z owego spisu, ale gorąco polecam przetestowanie ich w swoim związku.

Bycie partnerem nie jest sztuką łatwą, ale samotność bynajmniej nie jest rozkoszą. Nawet najwięksi jej zwolennicy, prędzej czy później zaczynają tęsknić za swoją drugą połową jabłka, jak to pięknie określali starożytni. Pamiętajcie – szczęście to jedyna wartość, która się mnoży, gdy się ją dzieli. Kiedy trafi Was strzała Amora, chrońcie ją przed złamaniem…